Rozważania wielkopostne cz. 2 – Kryzys systemu sprawiedliwości

przez

włącz 12 marzec 2009.

Tomasz Józefowicz

 

Każdy z nas żyje według jakiegoś mniej lub bardziej świadomie przyjętego scenariusza. W zależności od jego treści nasze życie może być oddane na służbę innym lub może im zagrażać. Jak w każdym scenariuszu i w naszym jest jakaś wiodąca fabuła oraz wątki poboczne, epizody, w jakimś stopniu zdeterminowane przez naczelny motyw naszego życia. Jeśli, na przykład, wiodącym motywem naszego życia jest uzależnienie, w jego scenariuszu mogą pojawić się takie wątki jak rozwód, utrata zdrowia, wypadek, przestępstwo, bezrobocie.

 

Z życiem społecznym, z życiem całych kultur i cywilizacji jest podobnie jak z życiem pojedynczych osób. Społeczeństwa również funkcjonują według pewnych scenariuszy, których ramy, określają jak powinniśmy żyć, w jaki sposób działać, czego pragnąć, o czym marzyć. Jak każdy z nas, również każde społeczeństwo i każda cywilizacja ma swoją wiodącą fabułę, która napędza społeczną maszynerię. Jeśli jej treść jest mądra, realistyczna i konstruktywna, cały system społeczny funkcjonuje poprawnie. Jeśli jest jednak fałszywa, nierealistyczna i destrukcyjna, maszyna społeczna wymyka się spod kontroli i zaczyna zagrażać nie tylko dobrobytowi i bezpieczeństwu, ale i życiu jej twórców.

 

W życiu społeczeństw, podobnie jak w życiu jednostek, dominujące opowieści danej kultury determinują różne wątki poboczne. Mogą to być opowieści o ofiarach i odpłacie, służące podtrzymywaniu przy życiu starych konfliktów. Dzięki nim narody potrafią przez całe wieki trwać w błędnym kole zniewagi i zemsty. Mogą to być narracje o wyzwoleniu i rewolucji, które starają się usprawiedliwić nową przemoc i niesprawiedliwość szczytnym celem, jakim jest obalenie istniejącej przemocy i niesprawiedliwości. Niektóre społeczeństwa karmią się podaniami o dominacji i mocarstwowości, przekonując same siebie, że nie będą bezpieczne, dopóki nie będą miały wszystkiego pod kontrolą. Inne społeczeństwa pozostają przez wieki w uścisku narracji wzywającej do wycofania się i izolacji. Utrzymuje ona swych zwolenników w przekonaniu o ciągłym zagrożeniu atakiem zewnętrznym lub buntem wewnętrznym, wprowadzając ich w stan chronicznego niepokoju. W końcu są opowieści, które gloryfikują zdolność wolnego rynku do zaspokojenia wszelkich potrzeb i rozwiązania wszelkich problemów ludzkości. Redukują one swych wyznawców do roli konsumentów, dla których nieustanna stymulacja i zaspokajanie pragnień staje się celem samym w sobie.

 

W historii kuszenia na pustyni widzieliśmy jak Jezus zmierzył się z błędnymi opcjami politycznymi jego czasów i zaproponował alternatywny scenariusz. W miejsce opowieści o nieograniczonej konsumpcji, o krwawej vendetcie i karnej sprawiedliwości litery Prawa przyniósł opowieść o cierpiącym Słudze Pana, który przychodzi, by znosić niedostatek dla dobra innych, błogosławić wrogów i praktykować uzdrawiającą sprawiedliwość zgodną z duchem Prawa. Jeśli mamy być naśladowcami cierpiącego Mesjasza, musimy zrozumieć, jakim narracjom musimy się przeciwstawić dzisiaj i co zaproponować w ich miejsce, aby machina społeczna nie pchała świata w stronę unicestwienia. W dalszych częściach rozważań będziemy się chcieli zastanowić, w jaki sposób obecnie obowiązujące, lecz szkodliwe narracje prowadzą do dysfunkcji w ogólnoświatowym systemie sprawiedliwości, w systemie bezpieczeństwa i w systemie dobrobytu (1). Będziemy również chcieli zobaczyć, w jaki sposób, będąc wyposażeni w Dobrą Nowinę Jezusa, możemy się z nimi skonfrontować.

 

Kryzys w sferze sprawiedliwości

 

Przyjrzyjmy się najpierw kryzysowi w systemie sprawiedliwości. Żeby nie mieć wątpliwości co do zapaści w tej sferze życia wystarczy przyjrzeć się kilku statystykom. Najbogatszy 1 procent światowej populacji jest w posiadaniu 40 procent światowego bogactwa, a najbogatsze 5 procent jest właścicielem 70 procent bogactwa. Jeśliby zsumować stan posiadania trzech najbogatszych ludzi na ziemi, mielibyśmy do czynienia z bogactwem przewyższającym połączony produkt krajowy brutto 48 najbiedniejszych krajów świata. Według Programu Rozwoju Narodów Zjednoczonych pogłębiające się ubożenie i rosnące bogactwo postępują jednocześnie. W 1969 r. dochody najbogatszych 20 procent światowej populacji były 30 razy wyższe od dochodów najuboższych 20 procent ludzi na świecie. Do 1990 r. przepaść ta się podwoiła: dochody najbogatszych 20 procent były 60 razy wyższe od dochodów najuboższych 20 procent. Obecnie najzamożniejsi są 83 razy bogatsi od najbiedniejszych.

 

W 2000 roku kraje rozwinięte dostarczyły pomocy i zagranicznych inwestycji krajom rozwijającym się w wysokości 3 procent ich rocznego dochodu brutto. Jednocześnie w tym samym roku kraje rozwijające się oddały 6,3 procenta swojego krajowego produktu brutto krajom rozwiniętym w ramach spłaty długu. W 2005 grupa krajów G8 anulowała część długów krajom rozwijającym się – całe 2 procent. Przy takim systemie spłaty zadłużenia i istniejących zobowiązaniach nie ma mowy, żeby udało się tym krajom kiedykolwiek wyjść z zapaści. W świetle tych danych nie jest dziwne, że co roku śmiercią głodową umiera 6 milionów dzieci.

 

854 mln ludzi na świecie codziennie doświadcza głodu, pomimo tego, że świat produkuje więcej żywności niż potrzeba, żeby wyżywić jego 6,5 miliardową populację. 14000 dzieci w wieku poniżej 5 roku życia umiera każdego dnia w wyniku chorób wywołanych głodem – tj. 1 dziecko co 7 sekund. Głód i niedożywienie to czynniki stanowiące najważniejsze zagrożenie dla stanu zdrowia ludności w skali globalnej. Pociągają też one za sobą więcej ofiar śmiertelnych niż AIDS, malaria i gruźlica razem wzięte.

 

Dlaczego położenie ubogich jest tak fatalne? Najłatwiej o biedę ubogich byłoby oskarżyć bogatych. Zależność nie jest jednak tak prosta: bogactwo bogatych nie wywołuje bezpośrednio nędzy ubogich. To prawda, że niektórzy bogaci są samolubni, skorumpowani, niewrażliwi i beztroscy. Niemniej bardziej prawdopodobne jest, że to dysfunkcja systemu sprawiedliwości sprawia, że bogaci są coraz zamożniejsi, a biedni coraz ubożsi.

 

Rola systemu sprawiedliwości

 

Zadaniem systemu sprawiedliwości jest czuwanie nad tym, by dobrobyt i bezpieczeństwo nie były przywilejem jakiejś jednej grupy społecznej, lecz były dobrem wspólnym. Innymi słowy, system ten ma zaspokajać potrzebę sprawiedliwości ustanawiając i egzekwując prawa gwarantujące wolność w dążeniu do dobrobytu i bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom życia społecznego. W tym celu np. wdraża procedury zwalczające monopol, gwarantując w ten sposób, że jedni członkowie społeczeństwa nie będą bogacić się kosztem innych.

 

Dysfunkcja w systemie sprawiedliwości powstaje wówczas, gdy opowieść dominująca w danym społeczeństwie nie skłania ludzi do pracy dla wspólnego dobra, a zamiast tego w różnorodny sposób stara się usprawiedliwić rosnącą przepaść między bogatymi a biednymi. Opowieść może sugerować, że bogactwo i potęga najlepiej świadczą o tym, iż Bóg jest po stronie majętnych i silnych, albo że biedni dostają to, na co zasłużyli, ponieważ są leniwi i nieodpowiedzialni.

 

Biedni w różny sposób reagują na taką narrację. Niektórzy decydują się przyłączyć do opowieści bogatych przez nielegalną i legalną imigrację. Inni tworzą własną ideologię, usprawiedliwiającą przestępstwa, militaryzm, terroryzm i nienawiść do bogatych. Im bardziej biedni naruszają komfort bogatych przez imigrację, przestępczość, wojny i terroryzm, tym bardziej bogaci chronią się i izolują od biednych, tworząc błędne koło alienacji i polaryzacji na „swoich” i „obcych”.

 

Biedni najpierw zazdroszczą bogatym, później wybuchają na nich gniewem, a w końcu ich nienawidzą. Bogaci wyczuwają tę nienawiść i odpowiadają najpierw strachem, który z czasem staje się również formą nienawiści. Jeśli taka sytuacja się przedłuża jest to doskonałe podłoże do erupcji nienawiści i wojen. Dlatego tak ważny jest system sprawiedliwości, który uniemożliwiłby powstanie środowiska sprzyjającego powstawaniu napięć społecznych, czyli takiego, gdzie rozziew między bogatymi a biednymi nie byłby zbyt wielki. Niestety przytoczone dane wskazują na to, że obecnie system sprawiedliwości nie spełnia dobrze swojej roli.

 

W jaki sposób możemy wpływać na rzeczywistość, aby relacje między bogatymi a biednymi były sprawiedliwsze? Zanim sobie odpowiemy na to pytanie będziemy chcieli zobaczyć, w jaki sposób Jezus odpowiedział na dysfunkcję sytemu sprawiedliwości swoich czasów. cdn.

 

Warszawa, 11 marca 2009

 

 

 

 

(1) Te trzy obszary wielu badaczy zagrożeń globalnych wymienia jako kluczowe dla długotrwałej pomyślności naszej planety. Do ważniejszych opracowań na temat globalnego kryzysu, napisanych z perspektywy chrześcijańskiej, należy zaliczyć pracę trzech naukowców Boba Goudzwaarda, Marka Vandera Vennena i Davida Van Heemsta, Hope in Troubled Times. A New Vision for Confronting Global Crisis (2007). Ich zdaniem kluczowe problemy naszej planety można sprowadzić do trzech sfer: globalnego ubóstwa, zniszczenia środowiska i narastającej przemocy. Za ich diagnozą problemu idzie popularny autor ewangelikalny Brian McLaren. W Rozważaniach wielkopostnych polegam głównie na jego pracy Everything Must Change: Jesus, Global Crisis and the Revolution of Hope (2007), w której stara się on skonfrontować nauczanie Jezusa z palącymi problemami współczesnego świata.

Zainteresowanie sprawami dręczącymi ludzkość wykazuje też pastor Rick Warren, znany na świecie jako autor bestsellera Życie wiedzione celem. Warren ostrzega przed pięcioma, jak je nazywa, gigantami: pustką duchową, samolubnym, leniwym, nieskutecznym i skorumpowanym przywództwem, ubóstwem; chorobami i niewiedzą.

W ostatnich latach zainicjowano kilka poważnych prób określenia najważniejszych wyzwań, przed którymi stoi świat. Jedną z nich był panel wybitnych światowych ekonomistów i ekspertów innych dziedzin zwołany przez duńskiego ekonomistę Bjorna Lomborga. Inicjatywa nosi nazwę Konsensus Kopenhaski (więcej informacji na ten temat tutaj: http://makroskop.polityka.pl/?p=74) a jej efektem było zidentyfikowanie 10 problemów, które stanowią źródło najpoważniejszych zagrożeń i cierpienia na świecie. Konsensus zaliczył do nich: głód i niedożywienie, zmiany klimatyczne, konflikty, niestabilność finansową, brak wody i złe warunki sanitarne, przeszkody w zakresie subwencji i handlu, zaludnienie/migracje, choroby zakaźne, edukację, rządzenie i korupcję. Wraz z tą listą naukowcy zaproponowali potencjalne rozwiązania oparte o analizę kosztów i zwrotu. Zakładając, że jest do dyspozycji 75 mld dolarów, przy pomocy których można by rozwiązać najbardziej palące problemy ludzkości w ciągu kolejnych 4 lat, naukowcy doszli do wniosków, że najbardziej opłacalne byłoby inwestowanie w dodatki witaminowe dla dzieci w krajach rozwijających się. (Chodzi głównie o witaminę A i terapeutyczny cynk. Dodatki witaminy A dla dzieci w wieku od 6 do 59 miesięcy obniżyłyby śmiertelność w tej grupie o 23%. Cynkowa terapia w przypadku biegunki mogłaby zredukować jej śmiertelne konsekwencje wśród dzieci poniżej 5 roku życia aż o 50%.)

Wśród innych ważnych opracowań na temat globalnych problemów należy wspomnieć: Milenijne Cele Rozwoju zaproponowane przez Organizację Narodów Zjednoczonych (można się z nimi zapoznać tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Milenijne_Cele_Rozwoju), listę 15 globalnych wyzwań sporządzoną przez Uniwersytet Narodów Zjednoczonych czy katalog problemów opracowany przez Jean-François Rischarda, wiceprezydenta Banku Światowego.

podziel się