Błogosławieni, którzy w Panu umierają

Błogosławieni, którzy w Panu umierają
przez

Wczoraj, 7 kwietnia, odszedł do Pana nasz umiłowany w Chrystusie br. Tadeusz Gaweł.

Człowiek niezwykłej serdeczności, życzliwy, pogodny, kochający i kochany. Wspaniały duszpasterz, ceniony pastor, człowiek głęboko przeżywający wiarę w Boga, oddany Kościołowi. 

Urodził się 28 października 1933 roku w Tomaszowie, niedaleko Kostopola na Wołyniu. Był piątym dzieckiem w rodzinie Jana i Bronisławy z d. Osojca.  W dramatycznych okolicznościach stracił w czasie wojny rodziców i dwoje rodzeństwa.  W wieku 12 lat przeniósł się z pozostałą rodziną na Ziemie Zachodnie. Ewangelię głosiła mu jego siostra Emilia. Nawrócił się w roku 1947, chrzest przyjął rok później, 31 maja 1948 r., a kilka miesięcy później doświadczył chrztu w Duchu Świętym. Odtąd Chrystus Jezus i Jego Ewangelia stały się największą pasją jego życia. Ukształtowały go, kierowały wyborami, uczyniły człowiekiem absolutnie wyjątkowym, zawsze uważnym w relacjach z innymi. Spotkanie z Chrystusem poprowadziło go do Słowa Bożego, które umiłował i które stało się nierozdzielną częścią Jego życia. Każdego dnia spędzał czas ze swoim Zbawicielem w modlitwie. Nauczył się od Niego troski o innych, szacunku, głębokiej wrażliwości i odpowiedzialności.  

Społecznością jego początków był mały zbór w Skwierzynie (1948-1954). Stamtąd przeniósł się do Oleśnicy. W tym czasie rozpoczął studia teologiczne w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, które ukończył w roku 1959.  Był już wtedy zaangażowany w służbie młodzieżową. Kwalifikacje zawodowe dawało mu ukończone w latach 1959-1962 Wieczorowe Technikum Ekonomiczne.

Miłością jego życia była Maria, z d. Jagodzińska, pochodząca ze zboru we Wrocławiu. W roku 1958 zawarli ślub, a rok później osiedli w małym mieszkanku we Wrocławiu. Na świat przyszło dwoje ich dzieci: Janusz i Renata. Ich dom stał się domem dla wielu. Przyciągała ich tam gościnność, życzliwość i gotowość do dzielenia się wszystkim, co mieli. Wszystko to tworzyło wyjątkową atmosferę tego domu. 

Brat Tadeusz od początku włączył się aktywnie w życie wrocławskiej społeczności. Zbór bardzo wcześnie rozpoznał Jego obdarowanie i charyzmat.  W roku 1960 został wybrany na zastępcę pastora, czyli jak wówczas mówiono – przełożonego zboru. 28 stycznia 1968 r. został wybrany na pastora, a pół roku później ordynowany na prezbitera Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego. Funkcję pełnił do roku 1987, a później pozostał jeszcze przez wiele lat członkiem Rady Starszych wrocławskiego zboru. W tym czasie pełnił również funkcję opiekuna nowo powstałych placówek i zborów, m.in. w Kaliszu i Krotoszynie. Potrafił się ostro sprzeciwić naciskom ze strony służb bezpieczeństwa komunistycznego systemu PRL. Aktywny na polu działalności młodzieżowej, organizował m.in. obozy dla młodzieży w Lwówku Śląskim. Na obozach nawracało się do Chrystusa wielu ludzi, którzy świadczą o tym, że br. Tadeusz był używanym przez Boga kaznodzieją, a ziarno Słowa przynosiło owoc wielokrotny. Zachowywał przy tym skromność i pokorę, cnoty tak ważne u przywódców. Jego poczucie humoru potrafiło zaskakiwać, sprowadzało na ziemię. Umiał żartować z siebie, wielokrotnie okazując, że ma do siebie zdrowy dystans.  

Obdarowanie w służbie rozpoznały też władze kościelne. W latach 1968-1975 był zastępcą członka Rady Kościoła, a od 1978 – członkiem Rady Kościoła. W roku 1981 została mu powierzona funkcja przewodniczącego ugrupowania Chrześcijan Wiary Ewangelicznej w ramach ZKE. Pełnił ją do reorganizacji, odpowiadając za pracę w zborach regionu południowo-zachodniego. Po reorganizacji ZKE wszedł w skład Naczelnej Rady Kościoła Zielonoświątkowego.

Świadectwa współpracowników szkicują sylwetkę człowieka szanującego swoich współpracowników, otaczającego ich opieką i wsparciem. Mądrość i roztropność stanowiła jedną stronę służby, drugą – siła spokoju i gotowość do poświęcenia. Poczucie sprawiedliwości, której źródła tkwiły nie w przepisach prawnych, ale w duchu Chrystusowej Ewangelii, powodowały, że zawsze stawał po stronie pokrzywdzonych. Potrafił sprzeciwić się tym, którzy z pozycji władzy ranili innych fałszywymi sądami czy złymi decyzjami. Był w tym bezkompromisowy. Gdy widział niesprawiedliwość, nigdy nie milczał. Robił to jednak zawsze w sposób wyważony i z szacunkiem. Cenił ponad wszystko braterstwo. Dostrzegał w nim klucz do relacji z drugim człowiekiem. Jak zgodnie świadczą ci, którzy mieli okazję współpracować z nim, potrafił harmonijnie łączyć miłosierdzie z prawdą, a sprawiedliwość z pokojem. Nie chował urazy, przebaczał swoim krzywdzicielom, czego największym dowodem był jego stosunek do dramatycznej wydarzeń z przeszłości, z czasów jego dzieciństwa.  

Jego pasją był Chrystus, którego umiłował w Jego Kościele. Był lojalny wobec Wspólnoty, w której Bóg postawił go, do końca. Bez względu na to, czy była to wspólnota rodzinna, zbór czy Kościół – okazywał się człowiekiem świadomym i odpowiedzialnym. W roku 1993 przeniósł się do Warszawy, w której mieszkał z Marylką przez 27 lat. Współpracował do 2005 roku z Warszawskim Seminarium Teologicznym, usługiwał w zborze, był wsparciem dla wielu. Do końca okazał swoją wierność Chrystusowi, w trudnym doświadczeniu choroby modlił się bardziej o innych niż o siebie.

Takim właśnie Cię zapamiętamy, Tadeuszu. Wejdź do radości swojego Pana, którego umiłowałeś i któremu całe życie wiernie służyłeś. Idź w pokoju, bo tak mówi Duch: Błogosławieni, którzy w Panu umierają. Odpoczną po swoich pracach, uczynki ich bowiem idą za nimi (Obj 14:13).

wg

podziel się

Rekomendowane